koncentrator kultury wyciskamy 100% kultury z kultury - wyciskaj z nami!

INFORMACJA:

dla zakresu jest nie ma danych
dlatego przekierowano do zakresu BYŁO
dla zakresu jest nie ma danych
dlatego przekierowano do zakresu BYŁO
OK

Na naszych stronach internetowych stosujemy pliki cookies.

Korzystając z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień przeglądarki
wyrażasz zgodę na stosowanie plików cookies zgodnie z  Polityką Prywatności.

» ROZUMIEM I AKCEPTUJĘ
zmodyfikowano  7 lat temu  »  

"Całe szczęście" seans z cyklu Kultura Dostępna

CO było GRANE - ARCHIWALNE TERMINY » » 10 779 wyświetleń od 10 lipca 2019

CAŁE SZCZĘŚCIE

Co począć z filmami takimi jak „Całe szczęście”? Widzowie swoje, krytycy swoje. Recenzenci kręcą nosem, wytykają rozmaite wady, ale to w końcu i tak widownia decyduje o sukcesie lub porażce. To ona wystawia ostateczne noty decydując, czy tytuł wyprodukowany jako przebój, będzie wart zachodu. W przypadku „Całego szczęścia” oddała głos „na tak”. Nowy film Tomasza Koneckiego, reżysera który niegdyś w duecie z Andrzejem Saramonowiczem rewolucjonizował polską komedię romantyczną hitami takimi jak „Ciało” czy „Testosteron”, wydaje się konwencjonalny i bezpieczny. Oto schemat sprawdzający się zawsze. Ona i on, prawie wszystko ich dzieli, w efekcie całkiem sporo łączy. To właśnie miłość? Nawet obsada jest typowa i przewidywalna. I na nic zdają się pretensje niektórych widzów na to, że w polskich komediach romantycznych zawsze grają ci sami aktorzy. W „Całym szczęściu” zagrali również. Roma Gąsiorowska jest w filmie kimś w rodzaju Ewy Chodakowskiej – gwiazdą fitnessu, trenerką wszystkich Polek, zarabiającą na tym krocie, z kolei Piotr Adamczyk, również w swoim stylu gra trochę romantyka, trochę fajtłapę. Jest młodym wdowcem, członkiem orkiestry filharmonicznej. Poza tym w obsadzie m.in. Joanna Liszowska, Tomasz Sapryk, Marieta Żukowska, Jacek Borusiński, piosenkarka Margaret. Znani, lubiani, reklamowo atrakcyjni. W tle pojawiają się zaś rozmaite wypełniacze tła w rodzaju zagranicznych podróży Marty, efektownie fotografowanych polskich lasów i jezior, a w warstwie narracyjnej prace Roberta nad zniszczonym kutrem i jego rozmowy z synem. I właśnie ów rezolutny synek Filip, zagrany przez elokwentnego dzieciaka, Maksymiliana Balcerowskiego, nieoczekiwanie staje się największą aktorską rewelacją „Całego szczęścia” i najciekawszym pomysłem twórców. Zadaje ojcu niewygodne pytania, szuka odpowiedzi, ujmuje błyskotliwością skojarzeń na które stać chyba tylko jego rówieśników. Filip wybija się z konwencji, w której tkwi po uszy sam film. Kto jednak lubi atrakcyjne plenery, atrakcyjnych aktorów, i historię, która zamknie się dokładnie tak, jak oczekujemy – czyli nie przyniesie rozczarowania, powinien być zadowolony. „Całe szczęście” to na szczęście tylko kino rozrywkowe. I nikt nie udaje, że jest czymś innym.

zmodyfikowano  7 lat temu  »  
przewiń ekran do początku stronyprzewiń ekran do początku strony

Wybierz kasę biletową:

ZAMKNIJ